Make your own free website on Tripod.com

                                 
Polonia  San Diego                      

STRONA   GLOWNA Dowcipy Fotografie Lokalne  Atrakcje
Polonia Polskie  Parafie Polski  Biznes Linki
ENGLISH O nas Ksiega Gosci   Wpisz sie Ksiega Gosci   Wpisy

LOTERIA     WIZOWA     DV2004      DO     USA     8 Pazdziernik 2002  -   7 Listopda 2002


 

Polonia  w SAN DIEGO  jest jakby skupiona w kilku okolicach: Okolice obu kosciolow oraz na polnocy region Escondido. Ponadto Polacy sa rozrzuceni po calym San Diego. Wedlug roznych szacunkow i kryteriow tutejsza Polonia liczy kilka tysiecy ludzi (3 - 10?). Imprezy polonijne odbywaja sie kilka razy rocznie, w kilku powtarzajacych sie co roku miejscach. W Parku Balboa jest grupa malych domkow reprezentujacych wiele narodowosci podczas wazniejszych uroczystosci, jakby male "ambasady". Jest tez Dom Polski. Autor widzial Dom Polski otwarty przed Swietami Bozego Narodzenia, kiedy wszystkie narodowosci oferowaly swoje specjaly kulinarne i obyczaje dla tlumu zwiedzajacych. Obiektywnie trzeba przyznac, polska ekspozycja byla najbardziej atrakcyjna, oblegana caly czas, slychac bylo glosy ze srodka proszace o zrobienie wejscia dla tlumu chetnych na polskie jedzenie. Na przyklad Niemcy wystawili piwa jako poczestunek. Polskie dania (talerz z pierogami, bigosem, kielbasa, golabkami) byly specjalami ktore sa wspominane do dzis w dalekiej Boliwii, jako ze autor byl w towarzystwie duzej grupy Boliwijczykow w wieku 30 - 80. Oni jedli nasze specjaly szybko i bardzo lubieli koledy polskie spiewane przy akompaniamencie akordeonow. Oczywiscie, boliwijskie koledy sa bardzo podobne do polskich, ale slucha sie ich zwykle bez bigosu w ustach. Chociaz wielu Polonusow chodzi do kosciolow w okolicy zamieszkania (San Diego rozposciera sie na ogromnym terenie, mozna jechac autostrada poprzez San Diego przez ponad 45 minut), polskie koscioly z dwoma mszami w niedziele sa przepelnione teraz. Autor zauwazyl ze kilka lat temu frekwencja na mszach w niedziele byla duzo mniejsza.
        San Diego jest miastem polozonym na samej granicy USA z Meksykiem, przy oceanie Pacyfik (Pacific Ocean). Miasto po stronie meksykanskiej nazywa sie Tijuana (wymawia sie Tihuana). Podobnie jak El Paso w Teksasie ma odpowiednika po meksykanskiej stronie, zwane Juarez. San Diego lezy miedzy gorami a oceanem, co powoduje ze klimat jest najlagodniejszy tuz przy oceanie, a im dalej w gory tym wieksze wahania temperatur (zimniej w nocy, bardziej goraco w poludnie). Ten czynnik, a rowniez odleglosc do plaz decyduje o cenach domow - mala, niemal rozpadajaca sie chatka bez ogrodka przy oceanie moze kosztowac blisko milion dolarow, a dom jak stodola, nowy i z duza dzialka moze kosztowac 300 tysiecy w gorach. Pozyczki na kupno domu sa zwykle okolo 6.5% do 8.5%, w zaleznosci od sytuacji kupujacego dom, wedlug danych za rok 2002. Cena domu sklada sie z 3 skladnikow: Koszt budowy stanowi 35%, wlaczajac zysk firmy budowlanej, spekulacyjna cena ziemi 30%, pozostale 35% to jednorazowa oplata dla wladz miasta. Podatki roczne od nieruchomosci szybko rosly przed laty. Wtedy przeglosowano aby podatek od nieruchomosci byl 1% od ceny  nabycia domu - oraz rosl wolno co roku. Wladze obchodza to prawo poprzez nowe nazwy podatkow, na przyklad "inwestycja wodna" - oraz organizuja kolejne glosowania. Ceny domow skacza w gore jak szalone. Autor kupil dom i wartosc rynkowa domu podwoila sie w 5 lat!!! Czynnik glowny sprzyjajacy takiemu zjawisku jest wielka agresja ludzi zyjacych ze sprzedarzy domow i ustawiajacych rynek nieruchomosciami aby ich dochody byly jak najwieksze. Wiele ksiazek mozna by napisac na ich  temat. Dodatkowo miasto zapelnilo sie - nie ma terenow na nowe osiedla, a fala nowoprzybylych ciagle trwa. Klimat, dobra ekonomia, atrakcje - wszystkie czynniki sprawiaja ze miasto wpycha sie w gory. Zwykle buldozery rownaja wierzcholek gory, nastepnie robi sie droge dojazdowa, dolacza kanalizacje, elektrycznosc - i cale osiedla staja w kilka miesiecy. Cena domku - od 300 tysiecy do miliona. Juz nie ma w San Diego domow ponizej 150 tysiecy. I teraz kazda dziure zapycha sie domem czy osiedlem domow. A odleglosci miedzy domami sa tak male ze czlowiek czesto moze dotknac obu domow rekami, stojac w posrodku. Choc trzeba przyznac ze domy sa relatywnie duze. Najtansze domy buduje sie z garazem na 2 auta, 2 lazienki i 3 sypialnie,  metraz okolo 180 metrow. Zas typowe domy maja garaz na 3 auta, 3 lazienki i 5 sypialni, metraz okolo 250 metrow. Trzeba przyznac ze sypialnie sa malenkie, obiekt zartow cudzoziemcow przywyklych do wiekszych pokojow. Poniewaz Kalifornia ma lagodny klimat, ogrzewanie domow nie jest tak kosztowne jak w Chicago na przyklad - i kubatura domu moze byc duza, nawet przy malej powierzchni. Wiec ostatnie lata przyniosly zmiane stylu budowy domow - prawie kazdy nowy dom ma bardzo wysoki sufit w czesci goscinnej, praktycznie od podlogi na parterze do sufitu na pietrze. Kiedy naturalna zielen zamienia sie na beton i asfalt, czasami trzeba zgody tubylcow - jako ze lamie sie prawa ochrony srodowiska. Wiec wladze przygotowuja "wybory". Kiedy 10 km kw. zamienia sie na 9 km osiedle, zostawiajac rozrzucone kawalki zieleni o lacznym rozmiarze 1 km - gdzie nie mozna juz postawic domow, pytanie dla wyborcow jest nastepujace: Czy zgadzasz sie na budowe osiedla pod warunkiem ze budowlaniec "stworzy" 1 km zieleni? Tutejsi wyborcy sa bardzo inteligentni i masowo glosuja TAK, zadowoleni ze aktywnie popieraja przyrode. Wiec juz nie ma spokojnych miejsc, gwar ruchliwych ulic dociera wszedzie, a tubylcy bardzo sa dumni ze swej dbalosci o nature. Zas regula budowlana jest nastepujaca: Przy autostradach i bardzo ruchliwych ulicach buduje sie male domki, ciasno polozone obok siebie, bez ogrodkow, dla tak zwanej klasy ludzi "starter" czyli tych co kupuja dom pierwszy raz, wiec maja malo pieniedzy. Te domy sa obecnie powyzej 300 tysiecy dolarow w miescie San Diego i powyzej 200 tysiecy dalej w gorach. Mimo halasu od zatloczonych drog, nie ma tutaj zwyczaju budowania oslon oslabiajacych halas. Zaklada sie ze ludzie klasy "starter" nie wymagaja redukcji halasu. Domy dla ludzi ktorzy sprzedali wczesniejszy dom i kupuja wiekszy, drozszy dom - sa zwykle polozone w atrakcyjniejszych, cichszych miejscach, kosztuja zwykle powyzej 500 tysiecy. Te drozsze domy zawsze maja grubsze szyby z proznia w srodku - zwane podwojnymi, ktore lepiej izoluja halas i cieplo. Z powodu tych podwojnych szyb nielatwo jest zainstalowac folie przeciwko ultrafioletowi - bo zdarzaly sie wypadki utraty prozni wewnatrz szyby. Obecnie tylko specjalizujace sie firmy zakladaja takie ekrany na szyby, zas osoba prywatna robi to na wlasne ryzyko - i gubi gwarancje budowlanca na szczelnosc szyby. W tanich i drogich domach uzywa sie tak samo tandetnych materialow budowlanych, aby duza firma budowlana mogla zrobic dobry interes na szybkiej budowie osiedla. Autor ma w swoim domu wentylatory w lazienkach ktore warcza jak czolgi. Farby w domu sa tak niskiej jakosci ze czesto oparcie sie o sciane grozi zejsciem farby. Farba schodzi z malowanych listew gdzie sciana i podloga sie schodza - kiedy odkurzacz je dotyka. To jest sztuka usunac pajaka ze sciany - bez zadrapania farby. W 5 lat po budowie domu ciagle nie mozna klasc gazet na malowane drewno, czy na oknie - bo gazeta sie przyklei lub zostawi wydruk. Sciany sa czesto puste w srodku, czesto  kopnieiem buta moze przejsc przez taka sciane. Taka lekka konstrukcja domow jest efektem niskiej ceny drewna oraz mozliwosci trzesienia ziemi w Kaliforni. Nowe domy sa kompletnie wyposazone w zmywarki naczyn, kuchenki mikrofalowe, lodowki, piece w kuchni,. klimatyzacje, ogrzewanie, gotowe do podlaczenia pralki i suszarki, czesto z gotowa trawa i automatycznym systemem podlewania. Elewacja domow jest ladna, ale monotonna - domy wydaja sie takie same na calym osiedlu jak i w Kaliforni. W kazdym osiedlu sa inne, lokalne przepisy uzytkowania domow. Prawie zawsze zabraniaja wieszania prania na zewnatrz, bo widok nie jest ladny - oraz nie wolno zmieniac kolorow elewacji domow. Malowanie domu na zewnatrz wymaga wiec uzycia dokladnie takiego samego koloru farby. W duzej czesci San Diego lezy w gorach. Z tego powodu ulice bardzo sie kreca i cale osiedla rzadko sa proste. Nie ma tutaj ulic tworzacych latwe do znalezienia osiedla - kwadraty jak w Chicago. Z tego powodu trudno jest znalezc adres bez mapy. Atlasy grube na paredziesiat stron z mapami  miasta leza wszedzie, w sklepach spozywczych, na stacjach benzynowych i w ksiegarniach, za okolo 5 dolarow. Autor kazdorazowo sprawdza podany adres a mapa i robi wydruk przed podroza do znajomych czy na zwiedzanie miasta. Wystarczy sprawdzic mape miasta na internecie aby miec wyobrazenie o kreceniu sie ulic.   MAPA MIASTA - INTERNET    Temat domow w San Diego i Kaliforni mozna zakonczyc podsumowaniem: Zbyt drogie, zbyt ciasno ulozone, niewielkie dzialki, zbyt monotonna achitektura - ale dosc luksusowe, duza powierzchnia i wielka kubatura. ZDJECIA - DOMY
          A przyroda? Coz, zajecy i kojotow nikt sie nie pyta o zgode przy budowie domow na kazdym skrawku ziemi ktory jest wystarczajaco plaski. Ich tereny zyciowe od niepamietnych pokolen sa zabierane na dzialki dla ludzi. Pozostala "natura" jest tak podzielona mostami, ulicami i plotami ze niemal codziennie widac na ulicy przejechane zwierzatka roznych gatunkow. Najczesciej zajace. Kiedy autor wprowadzil sie do nowo zbudowanego domu w 1997, stada saren i kojotow podchodzily pod sam plot domu. Dzis, 5 lat pozniej to ciesze sie kiedy widze pojedyncza sarne w oddali. A kojoty juz nie placza po nocach jak 5 lat temu, kiedy sasiedzi skarzyli sie ze "nie mozna spac od tego placzu kojotow". Choc dzisiaj caly dzien moge widziec wiewiorki na ogrodzie, a po zachodzie slonca zajace biegaja obok drzwi wejsciowych do domu tak samo jak przed laty. Wiewiorki nie sa takie same jak w Polsce. Sa jakby inne, ale trudno to opisac. Zas tutejsze zajace maja biala kepke pod ogonem, czy tez ogon jest bialy od dolu? Widac wyraznie bialy kolor z tylu kazdego zajaca kiedy zajac biega. I podczas nocnych spacerow autor czasem musi omijac pewne odcinki ulicy, bo na ulicy stoi i czeka na cos "skuns". I dzis w gorze ciagle kwicza sobie orly wypatrujace myszy czy innej ofiary. Niz dom autora zostal zbudowany, dookola byla dziewicza gora. Wtedy puszczono w obieg ostrzezenie "Prosze nie uprawiac spacerow w okolicy budowy, bo widziano mountain lion (puma?)". Dzisiaj takich ostrzezen sie juz nie slyszy. Klimat nie jest ten sam kazdego roku. Autor slyszal takie stwierdzenia od tubylcow mieszkajacych tu cale zycie: Wiecej deszczy przyniesie wiecej slimakow i zieleni, a wiec i zajecy. To z kolei przyniesie wiecej zmiji i skorpionow. Wiec uwazaj na te jadowite bestie kiedy pada wiecej niz zwykle! Autor spotkal sie z tymi bestiami w nastepujacy sposob: Na srodku ogrodku autora zmija zjadla zajaca, a autor sfilmowal figielki ukaszonego zajaca i cala pozniejsza uczte zmiji z gatunku "rattle pacific snake". Zas sasiedzi mieli duzego skorpiona juz dwa razy w lozku, pod posciela. Za pierwszym razem w panice chwycili za szczotke z dlugim kijem i walili w skorpiona az sie zmeczyli a skorpion ciagle szedl na nich. Taki zywotny i twardy... Pozniej domyslili sie ze na karpecie nie da sie go zabic, wiec usuneli go zywego z pokoju.  Majac pajaki i mrowki wewnatrz drewnianych scian domu dorosl pewnie i szukal wiecej jedzenia na zewnatrz. Za drugim razem szukali jak skorpion mogl wejsc do domu? I znalezli dziure w domu, ktora skorpion wszedl pewnie jako dziecko. To bylo wada wykonawcza domu. Raz usuneli ta dziure, to maja problem z glowy. A ja jednak mysle ze oni co noc sprawdzaja posciel aby miec pewnosc ze skorpiona tam nie ma. Przyroda rowniez nie moze sie pogodzic z czlowiekiem w innych okolicznosciach. Otoz gazeta doniosla 
SNAKE_60kB jpg i nie sa to odosobnione wypadki - ze w przedszkolu ogrodzonym gestym plotem zmija "rattle snake" przedostala sie na teren na ktorym biegaly dzieci. Male dziecko zostalo ukaszone i wziete do szpitala. Dziecko uratowano, zmije zabito, dziure pod plotem uszczelniono - ale takie wydarzenia to sie pamieta. Tak samo jak autor zauwazyl malenka zmijke tuz pod garazem. Zawolany sasiad natychmiast chwycil lopate i zabil malenkie stworzenie. Skad zmija sie wziela w takim miejscu? A przeciez autor pomagajacy koledze w czyszczeniu garazu widzial czarne pajaki chowajace sie w szczeliny: Czarne wdowy, ktorych ukaszenie jest czesto smiertelne. A kolega ma dzieci, rodzine i wszyscy czesto korzystaja z garazu z pajakami.
          San Diego jest miastem wyraznie turystycznym, z wielka iloscia atrakcji - wlaczywszy klimat. Jeszcze kilka lat temu mozna bylo bez ryzyka oferowac goscine przyjezdnym na zasadzie "Hotel jest darmowy w dnie pochmurne". Niebo bylo zawsze czyste, z wyjatkiem kilku dni raz na miesiac lub nawet rzadziej - kiedy niebo bylo pokryte warstwa mgly, jakby jakas gigantyczna chmura - ktore nadchodzily od oceanu i stopniowo zakrywaly miasto od horyzontu do horyzontu. Deszcze pojawialy sie bardzo rzadko, zwykle w grudniu. Przez 9 lat tutaj, autor przezyl dwie prawdziwe ulewy, jakie bywaja czesto w Polsce. Ruch na autostradach stanal wtedy bo woda nie pozwalala widziec bialych linii miedzy pasami ruchu. Najwieksze zaburzenia natury nastapily kilka lat temu, kiedy cieply prad oceaniczny (El Nino?) przyniosl burze i fale atakowaly lad w okolicach San Diego. Lokalna gazeta pewnego dnia opublikowala reportaz z domu nad brzegiem oceanu: Pokazano zdjecie wewnatrz domu, wlasciciel domu dumnie spoglada w kamere, siedzac na kanapie w srodku pokoju - a za nim nie ma sciany! Woda ja zabrala! Wiec za nim byl ocean...  Dzien pozniej ta sama gazeta pokazala ten sam pokoj - a raczej miejsce, gdzie stal ten dom. Tam byla gleboka woda. Cala dzialka "weszla" w ocean.
          Natura w San Diego pokazuje czesto calkiem odwrotna strone: Z powodu suszy cale zielone gory wiosna zamieniaja sie latem w sucha slome. Wtedy niewiele trzeba aby zaczac pozar. Kiedy taka okolica pali sie, ogiein idzie wysoko w niebo. I kupa ognia potrafi spasc na osiedle mieszkalne, zamieniajac wiekszosc domow w ogniska. Te pozary w okolicach San Diego to temat wielu opracowan. Wspolny element wszystkich publikacji jest szybkosc z jaka ogien spada na domy - i raz ogien spadl z nieba to nie ma co ratowac. Mozna tylko sikac woda otoczenie aby ogien nie wedrowal dalej.
          San Diego zawsze mialo lagodne pory roku: Lagodna wiosna od polowy stycznia do marca, piekne lato od marca do listopada, lagodna jesien od listopada do poczatku grudnia i lagodna zima od polowy grudnia do poczatkow stycznia.
ZDJECIA - SEZONY W SAN DIEGO   Od kilku lat klimat zmienil sie na troche chlodniejszy. Chmury mamy teraz duzo czesciej, choc pogoda jest ciagle fantastyczna. Ciagle nie ma wielkich upalow i mrozow. Wachania temperatury sa niewielkie w dzien, ale jak tylko slonce zajdzie, moze sie zrobic zimno. Autor pamieta jak latem zwiedzal centrum miasta ze znajomymi. Byl cieply dzien, po poludniu, wszyscy w cienkich koszulkach - a tu wieczorem zimno sie zrobilo! Dzieci przeziebily sie bardzo i nie szly do szkoly kilka dni. Wiec te ochlodzenia po zachodzie slonca to nie zarty i dobrze jest miec sweterek w aucie - nawet w gorace lato. Najbardziej gorace dni mamy w koncu lipca i poczatku sierpnia. Najnizsze temperatury mamy tuz przed Swietami Bozego Narodzenia. Autor pamieta przylot z Kanady do San Diego po Nowym Roku 1998 - ubrany w sweter, kurtke, szalik - a na pasach startowych pracownicy lotniska byli ubrani w cienkie koszulki z krotkimi rekawkami. Przez ostatnie 9 lat mielismy chyba jeden alarm gololedzi - ogloszono ze temperatura moze spasc na krotko "bardzo blisko 0 stopni Celsjusza". Panika zapanowala wsrod wlascicieli plantacji pomaranczy i owocow cytrusowych - jeden solidny przymrozek mogl ich pozbawic dochodu za caly rok pracy! I rzeczywiscie, temperatura spadla wtedy nawet "troszke" ponizej 0 stopni w tamtym czasie, bo rano mozna bylo widziec szron na trawie w San Diego - strasznie rzadkie zjawisko tutaj. Ale im dalej od oceanu i blizej gor, tym czestsze jest zjawisko gololedzi i szronu. Zdarzal sie nawet snieg w San Diego! Oczywiscie przywieziony z dala. Kiedy wielka ciezarowka wraca z trasy, czasem na dachu jest snieg zebrany podczas nocy w gorach. I jesli taka ciezarowka ze sniegiem z gor robi ostry skret przy wjezdzie na autostrade w miescie San Diego, snieg nareszcie staje sie dostepny dla mieszczucha wychowanego w tropiku. Nie, balwanow w San Diego nie ma nigdy - z wyjatkiem sztucznych dekoracji przed domami w grudniu. 
          San Diego przed laty mialo bardzo wyszukane oswietlone dekoracje przed domami w okresie Swiet Bozego Narodzenia. Niemieccy goscie powiedzieli autorowi po obejrzeniu zwyklej dzielnicy udekorowanej na swieta (ale nie takiej specjalnej dzielnicy do odwiedzania): U nas tego nie ma... Pewne dzielnice tak sie dekorowaly, ze oglaszano o takich miejscach w gazetach, ustawiano policje aby kierowala ruchem - i pozwalano tlumowi chetnych na zwiedzanie osiedla. Fama szla ze mieszkancy takich specjalnych dzielnic maja bzika na punkcie majsterkowania - i caly rok pracuja aby dekoracje swiateczne przygotowac. Autor sie zgadza, bo widzial dekoracje ktore wymagaly miesiecy zmudnej pracy. Jak mozna ocenic caly teren z dekoracjami przed domem, pokryty bialym styropianem symulujacym snieg, po ktorym plynie woda z fontanny i swiatla zmieniaja kolory?
ZDJECIA - SWIETA BOZEGO NARODZENIA Oczywiscie, w masie dekoracji znajduje sie rowniez zwykla brzydota - jak na przyklad oswietlona kolorowo figurka potworka  w kiczowatym stylu Hollywood - Dysney. W sasiedztwie autora panuje rywalizacja w kto pierwszy i ladniej ozdobi okna, sciany domu i przedpole domu juz na poczatku grudnia. Jeden sasiad wygrywa konkurs od lat - zawsze ma ozdoby najladniejsze, z gustem, zwykle jako pierwszy w okolicy osiedla. Niestety, od chyba 1999 roku ceny elektrycznosci tak poszly w gore, ze te slynne dekoracje duzo stracily ze swej wspanialosci. Mniej swiatel, wczesniejsza pora gaszenia, slabsze swiatla uliczne - to odjelo duzo uroku sezonowi zimowemu w San Diego. Zreszta caly rok miasto wyraznie jest ciemniejsze niz przed laty. Dodatkowo z powodu lokalnego obserwatorium astronomicznego w gorach, probowano zredukowac to morze swiatel odbijajace sie na chmurach - San Diego z dala wygladalo jak wielka latarnia przed laty. Ta wielka poswiata na niebie zaklocala prace obserwatorium. Wiec wymyslono aby latarnie uliczne wyposazac w zolte swiatla. I tak z czasem wymieniono swiatla na zolte. Wyglada to bardzo ladnie, niemal bajkowo. Ale mieszkancy biedniejszych czesci miasta narzekali ze nowe, zolte swiatla byly za slabe - i oni nie czuli sie bezpiecznie w publicznych miejscach noca. Byly glosowania aby przywrocic normalne zarowki, byly batalie prasowe - i dzis mamy zolte swiatla w nocy jak poprzednio.
          Dramatyczne wydarzenia nastapily w San Diego w 1998 kiedy zarzad miasta postanowil sprowadzic do centrum miasta baze wojskowa z ciezkimi helikopterami. To takie olbrzymie latajace czolgi - wazki, ktore leca nisko nad ziemia a wszystko na trasie ich przelotu dostaje szalu, wlaczywszy kamienie polne. Nastapily przepychanki miedzy wladzami miasta a tubylcami, straszono sie procesami sadowymi, grozona zemsta przy pozniejszych wyborach, niezliczone komisje uspokajaly wystraszonych ludzi, organizowano punkty czujek i monitorowania halasu, probowano zepchac trase lotu na sasiadow - to byla prawdziwa WOLNA AMERYKANKA. Wladze miasta mogly sie oblowic pieniedzmi, bo baza wojskowa przynioslaby ogromne pensje garnizonu i duzo ruchu w interesach. Zas ceny domow w dzielnicach uznawanych za ofiary helikopterow, jak Sripps Ranch - spadaly szybko. Ich wlasciciele sprzedawali domy za mniej niz zaplacili - byle tylko wyprowadzic sie na czas. Wlasciciele najbogatszej dzielnicy w San Diego, zwanej Rancho Santa Fe wysylali przedstawicieli do Waszyngtonu z lapowkami i prosbami - aby tylko helikoptery lataly komus innemu nad glowa. I cala batalia trwajaca kilka lat zakonczyla sie salomonowym postanowieniem: Helikoptery beda latac troche nad najbiedniejszymi dzielnicami, troche nad autostradami i troche nad oceanem.
          San Diego w naturalny sposob przyciagnelo firmy telekomunikacyjne, produkujace telefony oraz sprzet radiowy - gdyz jest polozone miedzy gorami i oceanem Pacyfik, co daje wspaniale mozliwosci testowania telefonow komorkowych w trudnych warunkach.  Z czasem wszystkie firmy z tej branzy przeniosly tutaj swoje zespoly inzynierskie, zamieniajac San Diego jakby w stolice telefonow komorkowych. Sa tutaj znane firmy Nokia, Erriscon, Sony, Kyocera, Novatel, Hughes, Qualcomm oraz wiele innych. Autor obserwuje od lat jak wysoko wyspecjalizowani fachowcy przenosza sie z firmy do firmy. Zwyczaj nakazuje aby inzynier w danej firmie dostal premie za wciagniecie kolegi do swej firmy, zwykle kilka tysiecy dolarow, zwana "referal bonus". Zas nowo przybyly kasuje premie za podjecie pracy w wysokosci kilku-kilkudziesieciu tysiecy dolarow, zwana "sign-up bonus". Autor ma kolegow ktorzy w ten sposob skasowali lacznie prawie 100 tysiecy w latach 1995-2000. Sama praca jest niesamowicie wyczerpujaca i zwykle okolo 10-12 godzin dziennie. Narazenie na promieniowanie fal radiowych, stres i niemozliwosc podjecia urlopu w najlepszym okresie dla rodziny sa normalnymi czynnikami towarzyszacymi pracy inzyniera w San Diego, aczkolwiek pensja roczna 60-120 tysiecy jest uwazana za kompensujaca te trudnosci. Podobna praca w srodowisku uczelnianym jest duzo mniej uciazliwa, ale pensje nic dziwnego - sa znacznie mniejsze. San Diego przychodzi z pomoca takim przepracowanym ludziom - z plazami, niezliczonymi parkami i atrakcjami.
          Ruch drogowy w San Diego jest tak samo koszmarny jak w calej Kaliforni. Jeszcze 10 lat temu byly cale tereny w San Diego, gdzie ruch uliczny byl w miare normalny. Ostatnich 5 lat przynioslo mase nowoprzybylych i drogi po prostu sie zapchaly.
ZDJECIA - RUCH DROGOWY  Ludzie uwazajacy sie za "lepszych" probowali jechac do pracy bardzo wczesnie (6 rano) i wracac wczesniej (4 po poludniu). Z czasem to juz nie pomagalo. Zaczeto jezdzic do pracy o 9 rano i wracac o 7 wieczorem - i teraz to juz nie pomaga. Drogi sa calkowicie zapchane miedzy 6-9 rano oraz 2-7 po poludniu. Jedna taktyka pracuje jeszce: Pracowac do 9 wieczor. Ile razy autor utknal na drodze, majac gosci w San Diego? Niezliczona ilosc razy. Ile razy autor obral 2 razy dluzsza trase, aby uniknac stania na zakorkowanej autostradzie? Wiele, wiele razy. Ile czasu zabralo autorowi i jego grupie aby dostac sie do polskiego kosciola w niedziele rano, kiedy autostrade I-5 zajal maraton biegaczy dlugodystansowych? 2 godziny. Autostrada wygladala pozniej jak droga zimowa w Polsce - byla biala od plastikowych kubkow na wode pitna dla biegaczy.
          San Diego jest nieskonczona ilosc razy bardziej atrakcyjnym miastem niz Chicago czy Nowy Jork. Jednak Polonia w San Diego stanowi malenka czastke Polonii w Chicago czy w Nowym Jorku. Rynek pracy, swiat kulturalny i bliskosc polaczen lotniczych do Polski - bardziej atrakcyjne w Chicago i Nowym Jorku prawdopodobnie sa czynnikiem przeciwdzialajacym masowemu naplywowi Polakow do San Diego. Jednak czuje sie ze Polonia tutaj rosnie, to sie widzi nawet w kosciele wypelnionym teraz bardziej niz kilka lat temu. I czesciej slyszy sie o Polakach przyjezdzajacych tutaj na wakacje, zarobek i przygody.
          Typowy turysta w San Diego moze zwiedzic tylko malenka czesc atrakcji. Trzeba 4 tygodnie aby miec dobre pojecie co miasto oferuje - a najlepiej jest przyjechac tutaj na 6 tygodni aby zobaczyc wiekszosc atrakcji. Autor przez lata komponowal liste atrakcji, obecnie ta lista przekracza 100 pozycji. Pewne pozycje sa kontrowersyjne: Czy lot balonem (w grupie balonow) nad miastem lub wycieczka statkiem na ogladanie wielorybow na pelnym oceanie sa atrakcjami turystycznymi? A czy ogrodek botaniczny (kaktusy i rzadkie rosliny kaktuso podobne) o wielkosci rynku w malym miasteczku jest atrakcja turystyczna? Czy coroczny pokaz lotniczy z realnymi, niebezpiecznymi (samoloty zderzaly sie lub spadaly na ziemie kilka razy w przeszlosci) akrobacjami w srodku miasta jest atrakcja turystyczna? Czy tez "pozorne" walki lodzi bojowych na oceanie, ze strzalami, pozarem i topieniem lodzi, spadochroniarzami wpadajacymi w wode i tak dalej - na coroczne Swieto Niepodleglosci 4 Lipca z morzem ogni sztucznych w kazdej niemalze dzielnicy? A 50 metrowe, niebezpieczne urwiska (juz zarywaly sie i ludzie gineli w przeszlosci) nad oceanem po ktorych chodza ludzie i patrza z gory na ocean? A co z wieloma atrakcjami polozonymi kilka godziny jazdy od San Diego? A Meksyk z wieloma atrakcjami w zasiegu jednej godziny jazdy? Kazdy kto byl we Wloszech i jadl wloskie lody bedzie zainteresowany slynnymi lodami w Meksyku w lodziarni zwanej Tepoznieves
LODY TEPOZNIEVES.  Las Vegas jest w zasiegu 4.5 godzin jazdy. Grand Kanion (Grand Canyon) w zasiegu chyba 6 godzin jazdy? Do slynnego miasteczka San Felipe w Meksyku, nad bardzo cieplym morzem Cortez jest okolo 4.5 godzin jazdy. Tam co roku w koncu pazdziernika odbywa sie Festiwal Kraba (Shrimp Festival), ktory przyciaga tlumy z USA. Wtedy na brzegu morza Cortez staja restauracje, statki podplywaja pod sam brzeg i skrzynie pelne swiezych krabow wedruja do namiotow - kuchni, aby za chwile wyladowac na stolach stojacych na piasku plazy. Konkurs - degustacja grona sedziow co roku wylania najlepsza restauracje, zas goscie moga zjesc kraby podane jak w najdrozszych restauracjach - tylko duzo swiezsze, duzo lepsze i w cenie kilku dolarow. Bezsporny jest fakt, ze nie ma chyba miejsca na swiecie ktore tyle moze zaoferowac gosciowi co San Diego. Pokazac te atrakcje dla goscia na miejscu - to jest wielka praca. A pokazac je na Internecie to jeszcze wieksza praca! Wiec na razie te atrakcje sa pokazane w wersji angielskiej, gdyz wiecej jest zrodel lokalnych, ktore mozna zgrupowac jako linki. Z czasem autor bedzie tlumaczyl te materialy na jezyk polski aby przyblizyc piekno miasta gosciom strony nie znajacym jezyka angielskiego. Obecnie strona Polonia San Diego jest w trakcie raczkowania i goscie strony powinni miec to na uwadze - i odwiezic ja ponownie od czasu do czasu.


Strone redaguje Piotr Sobczak (Peter Sobczak). Uwagi dotyczace funkcjonowania tej strony, propozycje zmian oraz dodatkowe materialy prosze zglaszac do Webmaster, koniecznie podajac nazwe i adres strony (Polonia San Diego,  http://poloniasandiego.tripod.com).  Dziekujemy!
Podobna strona     Polonia Mozambik       http://poloniamozambik.tripod.com